Wpisy z tagiem urodziny

Przyjęcie urodzinowe w gwiazdki

10 rozradowanych i energicznych dziewczynek oraz mały domek – to mogło się skończyć tylko wielką zabawą. Tematem przewodnim były gwiazdki. Pełno gwiazdek. Jak przygotowaliśmy się do tego szczególnego dnia? Jak zorganizowaliśmy pierwsze urodzinowe przyjęcie w naszym domku?

Cały wieczór dekorowaliśmy ścianę – dzieciaki wycinały gwiazdki, a następnie przyczepiliśmy je na sznurek i przytwierdziliśmy do ściany.

przyjęcie urodzinowe dla dziewczynek

Menu przyjęcia urodzinowego

Postawiliśmy na mało skomplikowane potrawy. Na deser oczywiście był mały torcik, a ponadto: kolorowe galaretki z ananasem, gofry z musem malinowym, bitą śmietaną lub z cukrem pudrem, szaszłyki owocowe, babeczki czekoladowe, chipsy i paluszki. Na kolację: pizza w dwóch wariantach oraz frytki. Nie zabrakło również soków i napojów.

 

przyjęcie urodzinowe dla dziewczynek

 

Oczywiście 10 dziewczynek to wulkan energii i dlatego też nie mogło obyć się bez konkurencji.

Propozycje gier i zabaw na przyjęcie urodzinowe:

  1. Zgadnij, kto się schował za kocem – grupę dzielimy na 2 drużyny, które zasiadają po obu stronach koca. Przytrzymywany jest on przez 2 osoby. Z każdej strony drużyna typuje jedną osobę, która siada najbliżej koca. Kiedy tylko opadnie, wytypowane osoby muszą szybko wykrzyknąć imię przeciwnika.
  2. Tradycyjne kalambury. Nasze hasła były w kategoriach: zawód, postaci z bajek, przedmiot oraz zwierzę: kot, pies, krokodyl, małpka, niedźwiedź, słoń, wąż, żaba, motyl, krzesło, rower, kwiat, łopatka, strażak, lekarz, nauczyciel, kierowca, policjant, Święty Mikołaj, rycerz, Kopciuszek, Baba Jaga, królewna Śnieżka, śpiąca królewna.
  3. Kim jestem? – znana i lubiana przez nas gra przypadła do gustu również dziewczynkom.

 

przyjęcie urodzinowe dla dziewczynek, gra dla całej rodziny "kim jestem?"

  1. Figurki, figurki – wspólne tańce i zatrzymywanie się, gdy muzyka ucichnie – tę zabawę wymyśliły dziewczynki.
  2. Akcja „Uwolnić motylka” – w myśl baśni „Calineczka”, motylek został uwiązany do liścia nenufaru. Gdy dziewczynka odleciała z chrabąszczem, trzeba było sprowadzić motyla, by móc go uwolnić. Każda z drużyn typowała jedną osobę, która musiała uwolnić motylka. Zadanie polegało na tym, kto szybciej nawlecze na drewniany patyczek sznurek, na końcu którego znajdował się papierowy motyl.
  3. W zanadrzu miałam jeszcze historyjkę „Na farmie” – wszyscy siadają w kole. Każdemu uczestnikowi przypisane jest dane zwierzę w kolejności: pies, kot, koń, kurka, krowa. Kiedy opowiadający powie nazwę danego zwierzęcia, wówczas osoby, którym zostało ono przypisane zmieniają się miejscami. Kiedy padnie hasło cała farma – wszyscy zamieniają się miejscami.

Opowiadanie:

Stary farmer farmę miał. A na tej farmie zwierzęta hodował. Wszystkiego piesek Azor pilnował, a zaraz za nim kotek Filemon krok w krok się przechadzał.

Codziennie rano sprawdzali, czy koń Kasztan ma świeże siano i wodę czystą do picia. W kurniku pytali kurkę Zośkę, czy dobrze tej nocy spała, a kurka „Dobrze spałam” zawsze odpowiadała. Piesek Azor i kotek Filemonek spacer zawsze kończyli u krowy Maliny, która pyszne mleko dawała.

Pewnego dnia kotek Filemonek obudził się bardzo późno. Nie było obok niego pieska Azora. Kotek zaczął go szybko szukać. Poszedł najpierw do konia Kasztana, ale koń nie widział psa Azora, a co najważniejsze nie miał jeszcze świeżej wody. Kurka Zośka tego dnia była mocno poddenerwowana, ale również nie widziała pieska. Cóż było robić, kotek Filemonek poszedł do krowy Maliny, a tam ani mleka, ani psa Azora. Cała farma zaczęła szukać pieska. Nikt nie wiedział, co się stało.

W końcu przyjechał właściciel całej farmy, a w aucie siedział pies Azor. Miał zranioną łapkę i szybko trzeba było mu pomóc. Na szczęście okazało się, że to niegroźne zadrapanie. Kotek Filemonek był bardzo szczęśliwy. Cała farma ze spokojem wróciła na swoje miejsce.

Wieczór został zakończony tańcami przy zgaszonym świetle z fluorescencyjnymi bransoletkami.

przyjęcie urodzinowe dla dziewczynek

Niemalże  pomiędzy każdymi konkurencjami robiłyśmy przerwę na coś do picia lub na krótkie posilenie się. Uśmiechnięte buzie mówią same za siebie. Z pewnością po takim starcie to nie będzie ostatnie przyjęcie urodzinowe w naszej chatce.

 

lena

Roczek, kiedy to było…

Przyjeżdżasz do domu po imprezie urodzinowej, po roczku i co robisz? Szukasz zdjęć z urodzin swoich dzieci. Patrzysz w ekran monitora lub przeglądasz album i nie dowierzasz, że Twoje pociechy są już takie duże. Kiedy to minęło?
Niedawno mieliśmy przyjemność wziąć udział w imprezie małego chłopczyka, który obchodził swoje pierwsze urodzinki. Dla małego solenizanta był piękny i smaczny tort. Nie zabrakło kolorowych balonów, balona napełnionego helem w kształcie jedynki oraz czapeczek urodzinowych. Poza tym moja córa nauczyła się tworzyć różne stworki balonowe oraz pozwolono jej puszczać bańki, co sprawiło jej wiele radości. Solenizant, jak to bywa w takim dniu, miał wielu chętnych do bawienia, był obcałowany i wypieszczony. Jednak najbardziej zadowolony był z tego, że pozwolono mu raczkować, gdzie tylko chciał. 
A po powrocie z łezką w oku przeszukuję albumy, płyty i komputer. Jestem na tyle zdesperowana, że szukam zdjęć najstarszego syna nagranych na płytach głęboko schowanych w szafach. Nie wystarczają mi te z albumu. I przysięgam sobie, że na pewno je w końcu wszystkie wywołam. Naprawdę. 
Nagle sobie przypominam, jak to córka grosik po grosiku zbierała ze stołu, bo przecież jej zdjęć nie ma. Laptopa ukradli z jego całą zawartością, ze wspomnieniami z jej pierwszych miesięcy życia. A ja tak bardzo chciałam tylko te zdjęcia odzyskać, komputer mogli sobie zabrać… I wtedy nie dosyć, że znajduję ciekawą prezentację multimedialną (zrobiłam pierwszy roczek syna w formie zabawnych slajdów – uśmiechy nam nie znikały z ust, kiedy to oglądaliśmy), to jeszcze znalazło się kilka zdjęć małej z pierwszego miesiąca życia. Przez przypadek pewnie nagrałam, bo miejsce było na płycie? Nie wiem, ale są 🙂 
I okazuje się, że jej rączki i nóżki już nie są takie małe. Już nie przypominają tych malutkich ze znalezionych zdjęć.
Jest różnica?
A poniżej łapki syna, córki i moja.

A co czuję? Że jestem stara 🙂 A tak na poważnie, że mam wspaniałe dzieci. 
Co zrobię? Wywołam w końcu wszystkie zdjęcia! Ot, co.
I jeszcze mam do zrobienia prezentację z córką w roli głównej – ona też chce taką pamiątkę. 
lena

Urodzinowe wspomnienia

Gdybym miała wybrać ulubioną porę roku, na pewno nie byłaby to jesień. Urodzona wiosną, zostaję jej wierna. Przy okazji dodam, że mąż to typowa zima, syn – lato, a córka – jesień. I mamy cały rok 🙂
I jak na młodziutką jesień przystało, w tegorocznych urodzinach miało być kolorowo i z czerwonymi dodatkami.

Dodatki tworzyliśmy wspólnie

a kolory same się znalazły

nawet ktoś się w nich schował 🙂

I nasz gwóźdź programu

A w dniu urodzin był również tort-niespodzianka

I który tu wybrać? Jeden lepszy od drugiego 🙂
W tym roku przyjechało tyle osób, że brakowało miejsc do siedzenia, ale wszyscy się pomieściliśmy. Chyba musimy pomyśleć o porządnym stole i krzesłach. Lubię takie momenty.

Tu na chwilę przed gośćmi.

lena