Wpisy z tagiem ogródek

Wrzesień – jesień…

Wrzesień – a już jutro witamy się z październikiem. Nawet nie zauważyłam, kiedy do nas przyszła Pani Jesień. Nawet się nie przywitała:) Jadąc do swojej babci, spojrzałam na drzewa, które niedawno były jeszcze zielone, a wczoraj wraz z powiewem wiatru zrzucały z siebie słonecznie żółte liście. Jesień?

Córka przypomniała mi dzisiaj, że pora zbierać kasztany. Rano zebrałyśmy ich sporo. Jesień? Tak. To już jesień.

Podczas, gdy ja zatrzymałam się w miejscu, czas pędził dalej, ba przyspieszył. Spotkaliśmy się w chwili, w której spojrzałam na owe drzewa przy drodze. Zatrzymaliśmy się troszkę, spojrzeliśmy na siebie i wracamy wspólnie na właściwe tory, wyznaczamy sobie właściwy rytm. Jest pięknie tej jesieni…

Kwiaty w ogrodzie też o tym wiedzą

Za to wśród ogrodowych liści zaczyna dominować czerwień

I panie dynie wszędzie chcą dominować

Nowy rok szkolny tym razem pracowicie rozpoczęły nie tylko dzieci. Od teraz to też mój nowy rok. I chociaż jesień kojarzy się z przemijaniem, z ponurą i przygnębiającą pogodą – ja postaram się zapamiętać słońce prześwitujące między żółtymi liśćmi.

serdecznie pozdrawiam

lena

P.S. znów mam zaległości 🙂

Majowe i ogrodowe

Dzień dobry,

Na dworze sporo się dzieje, oprócz komarów i pojawiają się i inne owady. Ogródek się rozrasta i dołączyły do niego kolejne rośliny: hortensje, kalina i jaśminowiec (rabata w przygotowaniu, a ten ostatni będzie miał za zadanie zasłonić kompostownik, który nie wiadomo dlaczego, znajduje się już na początku ogrodu).

W planach mam jeszcze oddzielenie strefy przedogródka od pozostałej części podwórka, póki co clematis regeneruje się, bo wpadł do fryzjera (czytaj: został przycięty kosiarką). A mój stary, kilkuletni clematis właśnie przekwitł, ale w końcu mamy koniec maja. Jeszcze niedawno pięknie się prezentował:

A skoro maj to bzy – lilaki. Nawet mój jedynak pięknie pachniał.

Ten malutki bez ( w srebrnej doniczce 🙂 to Teoś (córka nadała roślince takie imię). Czeka troszkę, by podrosnąć 🙂

Różaneczniki i azalie w pełnym rozkwicie:

różanecznik

różanecznik

I piwonie – kolejne królowe maja

Różowa w tym roku pierwszy raz rozkwitła ( w zeszłym miała delikatne pączki i na tym koniec). Tak, tak i mamy mały remont (informacja dla tych, co zauważyli rusztowanie 🙂 Muszę pochwalić, że ekipa remontowa jak narazie nie uszkodziła żadnej rośliny.

Dzika róża „samosiejka”

Mały wypad do babci, a tam irysy

Oraz dzisiejszy zakup – jeszcze nie ma miejsca docelowego.

Dziękuję wytrwałym
spokojnego wieczoru
lena

Wieści z ogrodu

Witajcie,

Wcale nie napiszę, że nawet podczas choroby może być fajnie w domu, bo mnie już to wkurza. Jesteśmy po kwietniowej anginie. Nic to, bo pogoda nam też nie sprzyja.

Za to tydzień temu zrobiłyśmy mały obchód po ogrodzie, ot spacerek dla nabrania sił. Daleko jednak nie zaszłyśmy.

Wycieczkę rozpoczęłyśmy przed domem babci, aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu rosła tutaj trawa.

Przed wejściem do naszego ogrodu zakwitł żagwin.

A dlaczego te niebieskie kwiatki to niezapominajki? Bo kiedy je powąchamy, to na pewno o niczym nie zapomnimy:) – wyjaśnienie mojej córki

Znalazłyśmy też kwiaty cebulowe

Zdjęcie robione jakiś czas temu, ale do tej pory tulipany się nie zmieniły.

Za to drzewa pięknie kwitną

A my wracamy przed dom z łupami

 i żegnamy nową koleżankę:) „Oooo, jaki słodziak. Mamusiu, no dalej zrób jej zdjęcie.”

Przed domem kolejne pączki kwiatowe: rododendron (kilka domów dalej już kwitnie), powojnik (BB – biedaczek biedronkowy, któremu nikt nic dobrego nie wróżył, a jest z nami już jakiś czas) oraz lilak, który w tym roku szykuje się do pierwszego kwitnienia – bardzo się z tego powodu cieszę.

Pojedynczy okaz, który świeci na nieco smutnej rabacie – Pan Tulipan

W tych pierwszych dniach maja chciałam pojechać do Kórnika. Właśnie trwają Dni Magnolii, ale nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem.

Póki co podziwiamy magnolię u sąsiada:

Teraz szykuję się, kiedy będą kwitnąć rododendrony w Arboretum Kórnickim (Dni Azalii i Różaneczników od 20 maja) i wtedy może się uda.

serdecznie pozdrawiam
lena

Wiosenne przebudzenie

Witajcie,

Nie mogąc dłużej wysiedzieć w domu, wyszłam na chwilę na dwór. To było przedwczoraj. Dzień Kobiet był wspaniały, bo słońce świeciło, jakby wiedziało, że wtedy ma być pogodnie. I jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że wiosna do nas przybywa, a tak naprawdę już tu jest. Tylko trochę nieśmiało wychyla się do słońca. 

W przedogródku zaczęłam delikatnie porządkować i co się okazało?
Krokusy już się wybiły.

Z ziemi wyrastają tulipany, a pod suchymi liśćmi wierzby znalazłam malutkie jeszcze i świeżutkie rośliny:  marcinki, rozchodniki, szałwię oraz łubin.

Do tego „bazie kotki”.

Wiosna gdzieś tu jest, na pewno.

Dlatego dzisiaj, kiedy słońce zapomniało znowu do nas zawitać, w domu stworzyłyśmy nasz mały ogródek parapetowy.

Było przesypywanie ziemi, podlewanie i sianie, aż w końcu wszystko włożyłyśmy do małej szklarenki. Teraz czekamy, co nam wyrośnie.

Udanego weekendu Wam życzymy. Mam nadzieję, że uda nam się wyjść na pierwszy spacer, choć ktoś sprzedał mi znowu katar 😉

lena

Jesienne dekoracje – dynie w roli głównej

Dzień dobry,
Jeszcze do niedawna przed domem wygrzewały się w słońcu złote kule. O czym mowa? O dyniach ozdobnych.
Wczoraj leżały skąpane, ale w deszczu.
I kolejne:
Coś jeszcze przed domem
I w domu:
Dawno nie tworzyliśmy czegoś razem, w trójkę. Spacery są ok, na dworze zawsze coś ciekawego się znajdzie, ale przy stole? W końcu i Mody w czymś uczestniczył. 
Zrobiliśmy wazony do jesiennych bukiecików. 
W ruch poszedł nóż i łyżka do lodów. W środku jest kubeczek od jogurtów z wodą. Dla profesjonalistów: gąbka florystyczna i folia. My jednak braliśmy, co było pod ręką. 
dobrej nocy i udanego weekendu
lena

Post ogrodowy

Dobry wieczór:)
Dzisiejsza pogoda wcale nie zachwyca. Cały dzień pada, pada, pada. Woda się bąbli i nic nie zapowiada zmiany. Dobrze, że chociaż dzieci mają tyle energii, co zawsze.
Dlatego miło będzie popatrzeć jak jeszcze kilka dni temu prezentowały się kwiaty. A stało się tak, jak przypuszczałam. Lilia, na którą czekałam 3 lata (nie wiem już nawet, ile ich posadziłam), w końcu wyrosła i przed naszym wyjazdem wyglądała tak:
Czekałam, kiedy ukaże swe piękno i nie chciałam, żeby to było podczas naszej podróży. Tylko tyle, że stało się tak, jak przypuszczałam. Lilia zakwitła, kiedy byliśmy nad morzem. 
Gdy dostałam zdjęcie od teściowej, wiedziałam, że to kwiat. Ale zdążyłam na rozkwit drugiego kwiata, więc nie było tak źle:) Jestem zadowolona i zawalona chwastami.
A tu pelargonie w roli głównej (nawet u sąsiada:))

I róże:

Miło było wrócić do domu, usiąść na schodach i zapalić lampki bożonarodzeniowe przed domem:)
I na zakończenie Jagoda przesyła Wam kwiatek:

lena
P.S. Nie wiem, dlaczego zniknęły mi nazwy niektórych blogów, które obserwuję.