Wpisy z tagiem niedzielne popołudnia

Chłonąć spacer wszystkimi zmysłami

Jak to jest, że można setki razy przechodzić tą samą drogą, mijać to samo drzewo i nawet tego nie zauważać? A wystarczy, że dziecko idzie tuż obok i świat nabiera innych barw.
Moje dzieci już są większe, ale udało mi się, tak myślę, zaszczepić w nich tę ciekawość świata i chłonięcie go wszystkimi zmysłami. Za każdym razem od małego zwracałam im uwagę na szczegóły, kazałam słuchać, zamykać oczy, wąchać, a potem patrzeć. I tak przechodzimy już kilka lat tą samą leśną ścieżką.

woda, las, piękna pogoda, krajobrazy, widoki

woda, las, piękna pogoda, krajobrazy, widoki

woda, las, piękna pogoda, krajobrazy, widoki

woda, las, piękna pogoda, krajobrazy, widoki
Mam wrażenie, że widoki jeszcze jesiennie, niedobudzone, niedopieszczone. W końcu to jeszcze luty.
Nie przeszkadza to badać, obserwować i robić notatki:
woda, las, piękna pogoda, krajobrazy, widoki
– Ciii… słyszysz? – pytam.
– Co? Cisza? – a po chwili – Ej, nie, ptaki śpiewają!
– Pamiętasz jak wchodziliśmy pod ten konar? – pyta córka.
– Pamiętam.
– W tamtym roku była tu woda i nam się nie udało.
– Ale w tym roku nie ma wody.
– Tylko konar od wody się zmniejszył.
– Nie, to ty urosłaś 🙂
Piękny to był spacer.

A w domu ciąg dalszy wiosennych kwiatów. Miły i słoneczny prezent w sam raz na pochmurny dzień.

lena

Nowy Rok

Witajcie w Nowym Roku,

Z tej okazji pragnę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne, by w Waszych domach nigdy nie zabrakło magii, którą wokół siebie roztaczacie. Wszystkiego dobrego!!!
W tym roku świętowaliśmy przez 2 noce. Dzień przed Sylwestrem byliśmy na weselu, a sylwestrową noc spędziliśmy w domu. Przyjechała do nas kuzynka z mężem i córką. Dzieci miały imprezę w swoim pokoju, a o północy wznieśliśmy toast, złożyliśmy życzenia i podziwialiśmy fajerwerki. Córka, choć twierdziła, że nie jest śpiąca, zasnęła, jak tylko przyłożyła głowę do poduszki.
W pierwszy dzień Nowego Roku zaliczyliśmy spacer w lesie i pobieraliśmy energię:)

Szukaliśmy zimy (którą straszą od 2 dni, brr..) i ogrzewaliśmy się w słoneczku, które nam towarzyszyło tego dnia.

Z powziętych postanowień w 2016 r. udało nam się większość zrealizować. Obecnie kończę studia. Mam nadzieję, że wszystko się uda. Cały czas się uczę. Z takich przyziemnych spraw, to przeprowadziłam czystkę w ubraniach i od dłuższego czasu w szafie jest porządek (jestem bałaganiarą). Przez pewien okres podczytywałam blogi: kameralna.com. pl.,  Style Digger, Makelifeeasier.pl, Simplicite.pl. Może nie do końca wszystkie stylizacje mi się podobały, ale skłoniły mnie do zmian, a co za tym idzie do lepszego samopoczucia. 
Interesują mnie też książki i artykuły o organizacji czasu i szukam ciekawych inspiracji w kuchni. Mam zamiar doskonalić się w tym temacie (gotowanie to też nie jest moją mocną stroną, a mam w domu niejadka). Wszystko przede mną i tyle o mnie.
Arkusz do osobistych postanowień noworocznych można znaleźć na stronie pink plum.
Po małym remoncie w kuchni i zmianie dachu, czeka nas też remont poddasza, ale to realizacja co najmniej dwuletnia.

Widzicie tam regał na książki? 🙂  Póki co rozmieszczam wszystko w głowie.

A tutaj będzie pokój syna

Czeka nas też wesele, Komunie Św. i przynajmniej jedna osiemnastka.

Choć mamy wpływ na wiele rzeczy, to najważniejsze jest to, o czym nie zawsze możemy decydować –  zdrowie. Tego tego też Wam życzę w Nowym Roku.
lena

Niedzielne popołudnia

Dzień dobry,
W niedzielę pogoda nas rozpieszczała. Słońce przedzierało się delikatnie przez czerwone liście winobluszczu. Kiedy on stał się czerwony? Tak niedawno chowaliśmy się pod nim, szukając upragnionego cienia. Teraz jest odwrotnie. Wychodzimy słońcu naprzeciw, łapiąc jego ostatnie promyki.
W niedzielę był właśnie taki dzień, kiedy można się było wygrzać, kiedy można było wyjść na świeże powietrze. Jadąc do kuzynki, mijaliśmy park miejski, a w nim oprócz pełni jesiennych barw, liści na trawie, byli ludzie. Dlaczego się tak dziwię i ludzi wymieniłam na końcu? Bo ostatnio słyszę wokół, że nie ma na takie coś czasu. 
A tu rodzice z przedszkolakiem wśród sterty liści, samotnie spacerująca kobieta z żółtym klonowym bukietem oraz młode małżeństwo z dzieckiem w wózku kierujące się właśnie do parku. Piękne widoki, piękny sposób spędzania niedzielnego popołudnia. Niby nic a tak wiele.
I nikt z nich nie trzymał w dłoni aparatu. Ot, chwila dla rodziny, dla siebie. Ważne „tu i teraz”, o którym się głośno ostatnio mówi. 
Nie twierdzę, że robienie tego typu zdjęć jest złe. Sama „pstrykam” je co chwilę. Lubię później oglądać efekty swojej pracy twórczej, aż uśmiech pojawia się na samą myśl. Do tego, kiedy biorę aparat do ręki, dzieci od razu są ciekawe, jakie zdjęcia będziemy robić. Może skoczą, a ja „złapię” ich w locie, może wieczorem wezmą latarkę i będą „pisać” światłem, a może w ogrodzie poszukamy pająków i zrobimy im zdjęcie (choć panicznie boję się ich)?
Robienie zdjęć jest dobre, dopóki sprawia wszystkim (robiącemu zdjęcia jak i pozującym do zdjęć) przyjemność. Robię zdjęcia, bo lubię. Łapię chwile po prostu. 
Dlaczego zatem powiązałam park z aparatem? Przejeżdżając obok rzuciło mi się to od razu w oczy, że nikt nie robi zdjęć. Być może, kiedy nie patrzyłam, „pstryknęli” maluchowi fotkę telefonem, gdy rzuca w nich liśćmi, ale ja złapałam ich w tamtej, niewymuszonej chwili.
udanego popołudnia
słońce zaświeciło w końcu, ale jest wietrznie
lena