Wpisy z tagiem moja pisanina

Nowy Rok

Witajcie w Nowym Roku,

Z tej okazji pragnę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne, by w Waszych domach nigdy nie zabrakło magii, którą wokół siebie roztaczacie. Wszystkiego dobrego!!!
W tym roku świętowaliśmy przez 2 noce. Dzień przed Sylwestrem byliśmy na weselu, a sylwestrową noc spędziliśmy w domu. Przyjechała do nas kuzynka z mężem i córką. Dzieci miały imprezę w swoim pokoju, a o północy wznieśliśmy toast, złożyliśmy życzenia i podziwialiśmy fajerwerki. Córka, choć twierdziła, że nie jest śpiąca, zasnęła, jak tylko przyłożyła głowę do poduszki.
W pierwszy dzień Nowego Roku zaliczyliśmy spacer w lesie i pobieraliśmy energię:)

Szukaliśmy zimy (którą straszą od 2 dni, brr..) i ogrzewaliśmy się w słoneczku, które nam towarzyszyło tego dnia.

Z powziętych postanowień w 2016 r. udało nam się większość zrealizować. Obecnie kończę studia. Mam nadzieję, że wszystko się uda. Cały czas się uczę. Z takich przyziemnych spraw, to przeprowadziłam czystkę w ubraniach i od dłuższego czasu w szafie jest porządek (jestem bałaganiarą). Przez pewien okres podczytywałam blogi: kameralna.com. pl.,  Style Digger, Makelifeeasier.pl, Simplicite.pl. Może nie do końca wszystkie stylizacje mi się podobały, ale skłoniły mnie do zmian, a co za tym idzie do lepszego samopoczucia. 
Interesują mnie też książki i artykuły o organizacji czasu i szukam ciekawych inspiracji w kuchni. Mam zamiar doskonalić się w tym temacie (gotowanie to też nie jest moją mocną stroną, a mam w domu niejadka). Wszystko przede mną i tyle o mnie.
Arkusz do osobistych postanowień noworocznych można znaleźć na stronie pink plum.
Po małym remoncie w kuchni i zmianie dachu, czeka nas też remont poddasza, ale to realizacja co najmniej dwuletnia.

Widzicie tam regał na książki? 🙂  Póki co rozmieszczam wszystko w głowie.

A tutaj będzie pokój syna

Czeka nas też wesele, Komunie Św. i przynajmniej jedna osiemnastka.

Choć mamy wpływ na wiele rzeczy, to najważniejsze jest to, o czym nie zawsze możemy decydować –  zdrowie. Tego tego też Wam życzę w Nowym Roku.
lena

Niedzielne popołudnia

Dzień dobry,
W niedzielę pogoda nas rozpieszczała. Słońce przedzierało się delikatnie przez czerwone liście winobluszczu. Kiedy on stał się czerwony? Tak niedawno chowaliśmy się pod nim, szukając upragnionego cienia. Teraz jest odwrotnie. Wychodzimy słońcu naprzeciw, łapiąc jego ostatnie promyki.
W niedzielę był właśnie taki dzień, kiedy można się było wygrzać, kiedy można było wyjść na świeże powietrze. Jadąc do kuzynki, mijaliśmy park miejski, a w nim oprócz pełni jesiennych barw, liści na trawie, byli ludzie. Dlaczego się tak dziwię i ludzi wymieniłam na końcu? Bo ostatnio słyszę wokół, że nie ma na takie coś czasu. 
A tu rodzice z przedszkolakiem wśród sterty liści, samotnie spacerująca kobieta z żółtym klonowym bukietem oraz młode małżeństwo z dzieckiem w wózku kierujące się właśnie do parku. Piękne widoki, piękny sposób spędzania niedzielnego popołudnia. Niby nic a tak wiele.
I nikt z nich nie trzymał w dłoni aparatu. Ot, chwila dla rodziny, dla siebie. Ważne „tu i teraz”, o którym się głośno ostatnio mówi. 
Nie twierdzę, że robienie tego typu zdjęć jest złe. Sama „pstrykam” je co chwilę. Lubię później oglądać efekty swojej pracy twórczej, aż uśmiech pojawia się na samą myśl. Do tego, kiedy biorę aparat do ręki, dzieci od razu są ciekawe, jakie zdjęcia będziemy robić. Może skoczą, a ja „złapię” ich w locie, może wieczorem wezmą latarkę i będą „pisać” światłem, a może w ogrodzie poszukamy pająków i zrobimy im zdjęcie (choć panicznie boję się ich)?
Robienie zdjęć jest dobre, dopóki sprawia wszystkim (robiącemu zdjęcia jak i pozującym do zdjęć) przyjemność. Robię zdjęcia, bo lubię. Łapię chwile po prostu. 
Dlaczego zatem powiązałam park z aparatem? Przejeżdżając obok rzuciło mi się to od razu w oczy, że nikt nie robi zdjęć. Być może, kiedy nie patrzyłam, „pstryknęli” maluchowi fotkę telefonem, gdy rzuca w nich liśćmi, ale ja złapałam ich w tamtej, niewymuszonej chwili.
udanego popołudnia
słońce zaświeciło w końcu, ale jest wietrznie
lena

Rozpoczęcie roku szkolnego

Dzień dobry,

Rozpoczęcie roku szkolnego. Pora ruszać do szkoły. Pamiętam, że uwielbiałam wakacje u babci, ale po dwóch miesiącach z ochotą zakładałam plecak i pędziłam się uczyć. Tak, jestem z tych, nielicznych, którzy lubili szkołę:) Moje dzieci patrzą troszkę inaczej, nie dłuży im się jeszcze. Choć, kiedy przyszły zamówione książki dla córki, syn pierwszy obejrzał je dokładnie. Też tak robiłam. Lubiłam przejrzeć wszystkie podręczniki, do tego ten zapach nowości…

Wczoraj Piotrek przyniósł ubrania do wyprasowania, siostra poszła za jego przykładem

W Biedronce znowu zaopatrzyliśmy się w farbki. Były prezentem z okazji dzisiejszego dnia. W poniedziałek Jagoda je znalazła w szafce i od razu musiała je wykorzystać. Cóż…

Ekspresja – radość wyrażona za pomocą farbek z brokatem nałożonych pędzelkiem i rozdzielonych liniami za pomocą plastikowego talerzyka 🙂 Tytuł: „Ciasto dnia”. Pomysł jak i tytuł wybrany przez córkę.

Od jakiegoś czasu dzieci dostają prezent z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Są to pisaki, kolorowanki, ciastolina albo kreda. W tym roku dostali farbki brokatowe (z nich najbardziej ucieszyła się córka), farbki do malowania palcami, kolorowankę i kredę (poprzednią zdążyliśmy już zużyć). Ot, takie małe święto. Co prawda Piotrek patrzy już na to inaczej – w końcu chodzi do IV klasy, ale tak się cieszy.

miłego letniego wieczoru

lena

Zwierzaki, nasi nowi przyjaciele

Dzień dobry,

Ostatnie dni wakacji. Pogoda nas rozpieszcza, jest gorąco i to bardzo. Córka pyta się co rano, czy to ten dzień, w którym musi pójść do przedszkola.
W te wakacje poznaliśmy dwójkę nowych zwierzaków – nie mieszkają one z nami, ale często je widywaliśmy i mam nadzieję, będziemy widywać.

Pierwszy zwierzak, to kotek, szumnie nazwany przez córkę – Paskuda (na drugie ma Księżniczka). Należy do naszych sąsiadów, ale był naszym stałym gościem:

Lubi figle i psoty. Upodobał sobie zjeżdżalnie i wskakiwał na nią.

A drugi to piesek rasy basset, zwany Droopy. Oba kochane.

Droopy dostał od nas pamiątkę z wakacji:

udanego popołudnia
lena

Kiedy dzieci nie ma w domu…

Dzień dobry,

To jest strasznie nudno.
Na początku upajałam się błogą ciszą. Było naprawdę cicho. Potem znów cisza. A kiedy w końcu zrobiłam, co miałam zrobić oraz obejrzałam film, cisza nadal trwała. Dziwne uczucie.

Tym bardziej doceniamy wspólnie spędzone chwile. Oto migawki z tegorocznych pikników i czasu spędzonego nad jeziorem. Nie przeszkadzało nam, że nie mogliśmy się kąpać.

Mąż łowi ryby, dzieci się bawią, a mama czyta… W praktyce: mąż łowi ryby, dzieci się bawią z mamą, książka zostawiona na jesienne wieczory. Jak tu nie odłożyć książki, kiedy wokół tyle śmiechu i zabawy, trzeba było się przyłączyć.

Mały poczęstunek. Cieszę się bardzo, że moje dzieci na podwieczorek chcą jeść owoce (wiadomo – ciastka i inne słodycze też są:)

Tajemne przejście, za którym tata oddawał się swojej pasji – wędkowaniu

A gdy zbliża się wieczór, pora wyjść z magicznego lasu

lena

Dla Babci i Dziadka

Wszystkiego najlepszego życzymy Babci i Dziadkowi

Tak samo jak ja uwielbiam swoich dziadków, tak samo moje dzieci kochają swoich. Jak to dobrze, że są na świecie takie kochane osoby.

lena