Wpisy z tagiem literatura polska

Wieczór z książką. Renata Kosin „Słowiański amulet”

Największy talent Arachny – zdolność tkania ludzkiego losu – ma ogromną moc. Kobieta nie może jednak roztoczyć opiekuńczych skrzydeł nad wszystkimi. Przed nami dalszy ciąg historii z cyklu „Siostry Jutrzenki”  w powieści „Słowiański amulet”. Są to losy zarówno Arachny jak i Michaliny oraz ich rodzin.Tym razem przeplatane są lata 20.XX w. z latami 90.XX w. Renata Kosin Słowiański amulet

Arachna jest życzliwa i pomocna, kiedy trzeba siada przed kołowrotkiem i nieustannie tka nici ludzkich żywotów. Czasami jednak nawet jej moc nie pomaga. Nawet jej dar nie jest w stanie zatrzymać wszystkich przy życiu. Wtedy nastaje czas smutku i żałoby. Tym bardziej, że przyszło im istnieć w trudnych latach.

Michalina znajduje się u progu dorosłości i wyrusza do stolicy, by tam spełniać swoje marzenia. Nie zapomina przy tym o rodzinie, nadal z utęsknieniem patrzy w przeszłość. Nie może się do końca pogodzić z uciekającym czasem. Ciągle przy tym zgłębia rodzinne tajemnice i odkrywa kolejne sekrety. A przewrotny los stawia na jej drodze ludzi, którzy mają związek z rodem Śmiałowskich. Na szczęście ma przy sobie amulet, który pozwala jej zwalczać trudności.

Przyzwyczajeni do bohaterów z poprzedniej części , w powieści „Słowiański amulet” poznajemy następnych. Rodziny się rozrastają, nowe pary wiążą się ze sobą, pojawiają się dzieci, ale także w nieoczekiwanym momencie bohaterowie spotykają osoby, które kiedyś miały związek z wielkim rodem. Natomiast temat słowiańskości przeszedł na drugi plan. Nawet Arachna wycofuje się z życia i jest jej coraz mniej.

 

 

lena

 

Wieczór z książką. Katarzyna Michalak „Marzycielka”

W dniu,  w którym umiera Weronika Nocek, rodzi się Ewa Kotowska. Tego dnia również z miłości rodzi się nienawiść do Wiktora Helerta. Z przyjaźni z Janem Kochanowskim nie pozostaje nic. Oto kolejne losy nie-autobiografi Ewy-Weroniki.

marzycielka recenzja książki Katarzyny michalakTym razem nie mamy jawnego podziału na powieść i życie pisarki. Ewa przytacza poszczególne historie jej życia w momencie, gdy pojawiają się u niej poszczególni bohaterowie. Czasami jeden element, uchwycenie chwili potrafi przypomnieć jej dany epizod z jej przeszłości. Granica ta całkowicie się zaciera przy spotkaniu z Wiktorem Helertem. Powoli również wszystkie tajemnice wychodzą na światło dzienne. To, co było niejasne i nie zgadzało się początkowo, miało ukryty sens. Jedynie akapity pisane kursywą w narracji pierwszoosobowej pozostają bez zmian i stanowią prywatny pamiętnik.

Są chwile, kiedy Ewa się poddaje. Kiedy wydaje jej się, że nie ma już nadziei, która ukryta i czekająca na właściwy moment, pojawia się w ostatniej chwili. Nadzieją okazuje się oddany laptop wyciągnięty spod biurka w zakładzie psychiatrycznym. Ewa jeszcze nie wie po co, wie, że musi pisać. Następnie  poznaje Julię i Agatę. Już do końca będą jej towarzyszyć w doli i niedoli. Połączy je silna i nierozerwalna więź. Życie Ewy nie jest łatwe. Wszędzie czyha na nią niebezpieczny i brutalny świat, który odzywa się w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego też znalazła poczucie bezpieczeństwa w swoim wymaginowanym świecie powieści. Tam ma nad wszystkim kontrolę, a przynajmniej tak jej się wydaje.

Przez cały ten czas jest wierna jednej osobie – Wiktorowi Helertowi. Kocha go tak bardzo jak nienawidzi. Nie potrafi go wygonić za drzwi, kiedy pojawia się niespodziewanie. Nie chce go wypuszczać z domu, kiedy już poczuje jego bliskość. Wie, że tylko z nim i tylko przy nim może czuć się bezpieczna. Dlatego czas, który mają sobie dany wykorzystują maksymalnie. Jakby czuli, że za chwilę bańka mydlana pryśnie i tym razem już na stałe będą się musieli pożegnać. Jednakże w tym okrutnym świecie pojawia się niepodziewanie kolejna iskierka nadziei. Zostanie nią umiłowany syn Kubuś.

Wydawać by się mogło, że życie pisarek jest usłane różami. Życie kogokolwiek spotkanego na ulicy jest lepsze niż się nam wydaje. Ładni, uśmiechnięci, nie dający po sobie nic poznać… A we wnętrzu rozgrywa się niekiedy gra o przetrwanie. Nigdy nie wiadomo, co człowiek kryje w sobie, jaką drogę przeszedł. Każdy nosi swój bagaż doświadczeń.

 

lena

Wieczór z książką. Jakub Małecki „Nikt nie idzie”

Przedmioty mają ogromną moc przyciągania. Towarzyszą człowiekowi w różnych momentach. Wydawać by się mogło, że bez nich przestajemy istnieć. Mają w sobie coś tajemniczego i stanowią o historii człowieka.

Nikt nie idzie

Durszlak, szczotka i balony – te pozornie nic nie znaczące przedmioty stanowią prezenty Klemensa. Dla niego mają one najwyższą wartość.

Po drugiej stronie znajduje się Olga. Jej bujne życie towarzyskie i szaleństwa młodości doprowadzają ją donikąd. Ciągle poszukuje własnej drogi. Od razu zwraca uwagę na Klemensa-Dzika. W pewnym sensie jest do niego podobna.

Igor studiował japonistykę. Pochłaniały go haiku, zwłaszcza o tematyce związanej ze śmiercią. Olga codzienne czyta zebrane przez niego wiersze. Zapamiętuje zwłaszcza jeden:

 

„Tą drogą

Nikt nie idzie

Tego dzisiejszego wieczoru”

Jeden szczegół, jeden przedmiot z poprzednich rozdziałów staje się tematem kolejnego, przez co poznać można związaną z nim historię. A następnie posklejać wszystkie części w całość.

Określony przedmiot znajduje się w każdym ważnym momencie życia bohaterów. Rzeczy rzucają tło na wydarzenia. Mąka, czekolada na ubraniu Olgi świadczą o jej pracy, o jej pasji. Długopis stukający po blacie – o chwili, w której dowiedziała się, że nigdy nie będzie matką. Game boy zawsze będzie powodem, dla którego zaginął brat Igora. I jeszcze większym wyrzutem sumienia, kiedy okaże się, że jednak Marcin zostawił mu tę grę. Balony Klemensa są swego rodzaju terapią. Pogodzeniem się z losem po stracie ojca i jednocześnie jedyną rzeczą, która  ich łączy.

Relacje między bohaterami są trudne.Wbrew pozorom Oldze udaje się nawiązać kontakt z Klemensem. Natomiast przez niedopowiedzenia i niezakończone sprawy nie może być z Igorem. Dziewczyna, by odnaleźć siebie zaczyna od początku, od ogrodu rodziców, od ławki, na której poznali się z Igorem. Wydaje się, że pomiędzy nimi jest za dużo przedmiotów i niedokończonych spraw, a Klemens jest zadośćuczynieniem za błędy.

Przedmiot – przyczyna i jednocześnie skutek wydarzeń. „Nikt nie idzie” to poruszająca powieść pełna smutku, cierpienia, ale i dobroci, w której pierwszą rolę odgrywa niedoskonałość, codzienność i rutyna.

lena

Wieczór z książką. Ewa Cielesz „Ważka”.

Ile trzeba przejść, by przestać się obijać jak ćma w ciemnościach, by nie pozwolić się łapać w cudze pajęczyny cierpienia i udręczeń oraz niczym ważka wzbić się ponad własne możliwości i przejść przemianę ? „Ważka” to trzecia część serii „Pochyłe niebo”, w której poznajemy dalsze losy Anity i jej rodziny. Wkraczamy w lata 90. XX w.

ważka

Anita zaaklimatyzowała się już w Kozinkach, choć momentami zdarza jej się z rozrzewnieniem wspominać Wrocław. W domu zostaje sama, ponieważ Michał wyjechał w celach zarobkowych do Niemiec. Jej córka Sonia jest już dorosła i również szuka własnej drogi. Wiedziona własnym przeczuciem wyprowadza się do Francji, by tam odnaleźć nie tylko miłość, ale i własne korzenie.

Wydaje się, że Anita będzie czuła się samotnie na wsi, jednakże ona znajduje dla siebie zajęcie. Dzięki pomocy Wilka rozpoczyna własny biznes, który mimo wielu problemów udaje jej się stworzyć.

 

Losy bohaterów z poprzednich części łączą się z losami Anity. Ponownie dochodzi do zatargu między nią a jej siostrą. I tym razem nie obejdzie się bez kłótni. Pojawi się również Aleksander, który także sporo namiesza swoją obecnością w Kozinkach. A to wszystko w czasie, kiedy Michał będzie w Niemczech. Kiedy wraca do domu, Anicie wydaje się, że kłopoty i wszystkie zmartwienia po prostu przestaną istnieć. Jednak przewrotny los zaskoczy ją i wszystkich jej bliskich.

Podobnie jak to było wcześniej i tym razem historia kraju ma swój wydźwięk w powieści, dzięki czemu staje się ona bardziej realna.

Anita przebyła długą i ciężką drogę. Dzięki samozaparciu przestała w końcu błądzić w ciemnościach niczym ćma szukająca byle promienia światła. Uwolniła się z cudzych pajęczyn i rozpostarła skrzydła. Zahibernowana w Kozinkach, umarła za życia, powstaje i wzlatuje ku niebu niczym ważka…

Poprzednie części serii ‚Pochyłe niebo”

„Ćma”

„Pajęczyna”

lena

 

Wieczór z książką. Magdalena Witkiewicz „Uwierz w Mikołaja”.

Powieść „Uwierz w Mikołaja” potrafi wprowadzić w świąteczną atmosferę, choć ten czas już bezpowrotnie minął. Ale czyż właśnie nie takich opowieści okraszonych odrobiną magii, a jednocześnie tak zbliżonych rzeczywistością do naszego dnia codziennego potrzebujemy? Nie tylko od święta?

uwierz w MikołajaKażda historia jest inna. Każdy z przedstawionych bohaterów znajduje się na innym odcinku drogi życiowej. Każdy ma inne cele, potrzeby oraz marzenia.

Dla pięcioletniej Zosi jest to ogromna choinka, a także piękne popołudnia spędzane z mamą i zabawy w udawany dom. Anna chciałaby być znów dzieckiem, jak Piotruś Pan, który nie ponosi odpowiedzialności za swoje decyzje. Tłumaczy Artura przed swoją córką, jednakże mała dostrzega problemy świata dorosłych i chciałaby, by mama czasami założyła różowe okulary.

Robert, samotny policjant marzy o rodzinie, poświęca się zawodowo, by spełnić oczekiwania ojca.

Krystyna i Adam już dawno osiągnęli sukces zawodowy, jednakże czegoś im brakuje. Choć oboje marzą o tym samym, to jednak nie potrafią się porozumieć. Marta, ich córka, choć się tego wypiera, marzy o prawdziwych świętach i atmosferze panującej w tym wyjątkowym czasie.

Mikołaj, jej brat, choć wcale nie przypomina tego świętego, to pojawi się w czerwonym kostiumie przed domem Agnieszki  i stanie się dla niej najpiękniejszym prezentem. Zanim jednak do tego dojdzie, oboje muszą spojrzeć w głąb siebie i zrozumieć własne potrzeby. Mieszkańcy domu „Happy End”  wcale nie są gorsi, tym samym pokazując, że w każdym wieku można się dobrze bawić i spełniać swoje marzenia.

I jak to się stało, że uda im się spotkać przy wspólnym stole i przy wymarzonej przez Zosię choince? Wszyscy pragną bliskości i odrobiny magii. Pojawi się Mikołaj i to nie jeden. Wystarczy uwierzyć, by marzenia się spełniły.

„Uwierz w Mikołaja” to nie tylko świąteczna historia pełna miłości. Idealnie splecione losy tak różnych bohaterów ukazują, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jedno wynika z drugiego. Każdy dostaje to, na czym mu zależy, spełnia swoje marzenia. I o to chodzi, nie tylko w święta.

 

lena

Wieczór z książką. Katarzyna Berenika Miszczuk Jaga

Bieliny kojarzą się z powrotem do państwa Mieszka i mitologią słowiańską. Oczywiście nie może zabraknąć również Gosławy – młodej szeptuchy, która niechętnie i bez entuzjazmu wkroczyła do świata magii. Jakże inna okazała się być Jaga. Jej historia to całkiem odmienna bajka…

książka Jaga

Choć momentami wydaje się, że młoda Jarogniewa przypomina troszkę Gosławę. Co prawda Gosia przepełniona była lękami i obsesjami, to jednak obie cechował upór, dążenie do celu oraz cięty język.

W odróżnieniu od Gosławy, Jaga z dumą obejmuje stanowisko szeptuchy po swojej zmarłej babce Radomile. Mimo że nie jest łatwo, dziewczyna nie ma zamiaru się poddawać. W powieści mnoży się od istot nadprzyrodzonych. Szeptucha ma pełne ręce roboty, tym bardziej, że bielińscy mieszkańcy wcale nie darzą jej zaufaniem. Jaga wydaje się być zdeterminowana i wcale ją to nie zraża. Cały czas czuwa nad nią Swarożyc, który jak widać ma słabość to szeptuch z Bielin.

Największa zmiana dokonuje się jednak w Mszczuju – bielińskim żercy. Jego wygląd, charakter, zachowanie, pochodzenie – wszystko było do tej pory owiane tajemnicą. Mimo domysłów i wypowiedzi wyrwanych z kontekstu, niewiele o nim do tej pory było wiadomo.

W powieści, jak to było w poprzednich częściach, nie brakuje zabawnych scen, a także momentów przepełnionych magią. Pojawia się także wątek kryminalny, a wąpierz grasujący po okolicy to dopiero początek przygód.  Pisarka znowu zaprasza nas w świat słowiańskich bogów i wierzeń.

Ciekawie się czyta wątki dotyczące przyszłości, które czytelnik zna już z serii „Kwiat paproci”. Mimo to zachęcam do zapoznania się najpierw z historią Gosławy i Mieszka, a następnie do wysłuchania opowieści Jagi.

lena