Wpisy z tagiem literatura obyczajowa

Wieczór z książką. Renata Kosin „Słowiański amulet”

Największy talent Arachny – zdolność tkania ludzkiego losu – ma ogromną moc. Kobieta nie może jednak roztoczyć opiekuńczych skrzydeł nad wszystkimi. Przed nami dalszy ciąg historii z cyklu „Siostry Jutrzenki”  w powieści „Słowiański amulet”. Są to losy zarówno Arachny jak i Michaliny oraz ich rodzin.Tym razem przeplatane są lata 20.XX w. z latami 90.XX w. Renata Kosin Słowiański amulet

Arachna jest życzliwa i pomocna, kiedy trzeba siada przed kołowrotkiem i nieustannie tka nici ludzkich żywotów. Czasami jednak nawet jej moc nie pomaga. Nawet jej dar nie jest w stanie zatrzymać wszystkich przy życiu. Wtedy nastaje czas smutku i żałoby. Tym bardziej, że przyszło im istnieć w trudnych latach.

Michalina znajduje się u progu dorosłości i wyrusza do stolicy, by tam spełniać swoje marzenia. Nie zapomina przy tym o rodzinie, nadal z utęsknieniem patrzy w przeszłość. Nie może się do końca pogodzić z uciekającym czasem. Ciągle przy tym zgłębia rodzinne tajemnice i odkrywa kolejne sekrety. A przewrotny los stawia na jej drodze ludzi, którzy mają związek z rodem Śmiałowskich. Na szczęście ma przy sobie amulet, który pozwala jej zwalczać trudności.

Przyzwyczajeni do bohaterów z poprzedniej części , w powieści „Słowiański amulet” poznajemy następnych. Rodziny się rozrastają, nowe pary wiążą się ze sobą, pojawiają się dzieci, ale także w nieoczekiwanym momencie bohaterowie spotykają osoby, które kiedyś miały związek z wielkim rodem. Natomiast temat słowiańskości przeszedł na drugi plan. Nawet Arachna wycofuje się z życia i jest jej coraz mniej.

 

 

lena

 

Wieczór z książką. Renata Kosin „Nić Arachny”

Niekiedy najciekawszą przeczytaną historią jest historia własnej rodziny. O tym, jak wiele można odkryć z kart pamiętnika, dowiedziała się główna bohaterka powieści „Nić Arachny” – Michalina.

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony czytelnik poznaje dzieje rodu Śmiałowskich z końca XIX w. Z drugiej przenosi się 100 lat później. W Przytulisku nadal mieszka rodzina Śmiałowskich – Antoni i Aniela oraz dorasta ich wnuczka Michalina.

To za sprawą dziewczynki odkrywane są tajemnice rodu. Misia pragnie się wszystkiego dowiedzieć od dziadka. Niestety Antoni cierpi na zaniki pamięci. Rozwiązaniem staje się odnalezienie jego pamiętnika. Dziewczynka również nie wie wszystkiego, dlatego niekiedy dopytuje bliskich i szuka odpowiedzi. Powoli zatapia się w rodzinnym drzewie genealogicznym. Dziewczynka dojrzewa na kartach powieści. Jej dziecięce postrzeganie świata zmienia się w miarę upływu lat.

Około 100 lat wcześniej Jędrzej i Witold Śmiałowscy, bracia, próbują dojść do porozumienia. Niestety z marnym skutkiem. Jędrzej posiada zatwardziałe i niekiedy nieaktualne poglądy, które doprowadzają nie tylko do niesnasek z bratem. Starszy brat wydaje się ślepy na to, co dzieje się z jego rodziną. Natomiast młodszy – Witold, początkowo bawidamek i lekkoduch, po ujrzeniu cudownego anioła zmienia się całkowicie. W ten sposób do rodziny Śmiałowskich dołącza Arachna – ukochana Witolda. Jest ona jedyną osobą, która nie mówi nic o sobie, a która wprowadza w świat słowiańskich wierzeń.

Rodzinne tradycje, życie codzienne ukazują również ważne wydarzenia, z którymi musieli się zmierzyć bohaterowie. Bracia Śmiałowscy, po klęsce powstania styczniowego, próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Natomiast Michalina i jej rodzina przeżywa stan wojenny oraz lata następne niosące zmiany.

Początkowo ilość bohaterów przytłacza. Obydwie rodziny, zarówno ta z przeszłości jak i ta z lat późniejszych, są liczne. Musi minąć trochę czasu, trochę stronic, by czytelnik mógł się z nimi zaznajomić. Pomocnym staje się drzewo genealogiczne umieszczone na końcu powieści.

 

lena

Wieczór z książką. Katarzyna Michalak „Marzycielka”

W dniu,  w którym umiera Weronika Nocek, rodzi się Ewa Kotowska. Tego dnia również z miłości rodzi się nienawiść do Wiktora Helerta. Z przyjaźni z Janem Kochanowskim nie pozostaje nic. Oto kolejne losy nie-autobiografi Ewy-Weroniki.

marzycielka recenzja książki Katarzyny michalakTym razem nie mamy jawnego podziału na powieść i życie pisarki. Ewa przytacza poszczególne historie jej życia w momencie, gdy pojawiają się u niej poszczególni bohaterowie. Czasami jeden element, uchwycenie chwili potrafi przypomnieć jej dany epizod z jej przeszłości. Granica ta całkowicie się zaciera przy spotkaniu z Wiktorem Helertem. Powoli również wszystkie tajemnice wychodzą na światło dzienne. To, co było niejasne i nie zgadzało się początkowo, miało ukryty sens. Jedynie akapity pisane kursywą w narracji pierwszoosobowej pozostają bez zmian i stanowią prywatny pamiętnik.

Są chwile, kiedy Ewa się poddaje. Kiedy wydaje jej się, że nie ma już nadziei, która ukryta i czekająca na właściwy moment, pojawia się w ostatniej chwili. Nadzieją okazuje się oddany laptop wyciągnięty spod biurka w zakładzie psychiatrycznym. Ewa jeszcze nie wie po co, wie, że musi pisać. Następnie  poznaje Julię i Agatę. Już do końca będą jej towarzyszyć w doli i niedoli. Połączy je silna i nierozerwalna więź. Życie Ewy nie jest łatwe. Wszędzie czyha na nią niebezpieczny i brutalny świat, który odzywa się w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego też znalazła poczucie bezpieczeństwa w swoim wymaginowanym świecie powieści. Tam ma nad wszystkim kontrolę, a przynajmniej tak jej się wydaje.

Przez cały ten czas jest wierna jednej osobie – Wiktorowi Helertowi. Kocha go tak bardzo jak nienawidzi. Nie potrafi go wygonić za drzwi, kiedy pojawia się niespodziewanie. Nie chce go wypuszczać z domu, kiedy już poczuje jego bliskość. Wie, że tylko z nim i tylko przy nim może czuć się bezpieczna. Dlatego czas, który mają sobie dany wykorzystują maksymalnie. Jakby czuli, że za chwilę bańka mydlana pryśnie i tym razem już na stałe będą się musieli pożegnać. Jednakże w tym okrutnym świecie pojawia się niepodziewanie kolejna iskierka nadziei. Zostanie nią umiłowany syn Kubuś.

Wydawać by się mogło, że życie pisarek jest usłane różami. Życie kogokolwiek spotkanego na ulicy jest lepsze niż się nam wydaje. Ładni, uśmiechnięci, nie dający po sobie nic poznać… A we wnętrzu rozgrywa się niekiedy gra o przetrwanie. Nigdy nie wiadomo, co człowiek kryje w sobie, jaką drogę przeszedł. Każdy nosi swój bagaż doświadczeń.

 

lena

Wieczór walentynkowy z książką.

14 lutego to zdecydowanie jedno z najważniejszych dni dla zakochanych. Zwolenników Walentynek jest chyba tyle samo, co ich przeciwników. Bo przecież o uczuciach powinniśmy mówić stale, powinniśmy je okazywać nie tylko, kiedy jest ku temu okazja. Co nie znaczy, że w tym dniu nie możemy sobie pozwolić na wyjątkowy i niepowtarzalny wieczór z bliskimi, we dwoje czy randkę z samym sobą, a nawet Walentynki z książką.

Właśnie, jak to jest z tym najważniejszym uczuciem? Pragniemy go, marzymy o nim, jest sensem naszego życia… Czy może jedynym naszym ideałem jest, jakby to powiedział Tomek Wilczyński z komedii romantycznej „Planeta Singli”, rycerz na białym koniu?

Niby wiemy, że ideał ten nie istnieje. Jednakże niejednokrotnie wyszukujemy bohaterów literackich oraz filmowych, cicho do nich wzdychając.

Wobec czego, czy potrzebujemy literatury obyczajowej, romansów? Warto zauważyć, że nawet w kryminałach pojawia się motyw miłości. Jak widać jest ona wszechobecna.

Tylu ilu czytelników, tyle będziemy mieli powodów, dla których sięgamy po te książki. I każdy argument jest dobry.

W przeważającej mierze autorami romansów są kobiety. Kto lepiej zrozumie kobietę niż druga kobieta? W końcu tworzone są z myślą o paniach. Co nie znaczy, że panowie nie sięgają po tego typu powieści, ale ciii…. o tym się nie mówi, choć nie jest to powód do wstydu. Oczywiście, żaden mężczyzna głośno się do tego nie przyzna. Jest przyjęte kulturowo, że im po prostu nie wypada. Panowie nie okazują emocji, nie rozpaczają, nie tęsknią i nie płaczą w samotności. Co oczywiście jest nieprawdą, ponieważ w każdym z nas drzemią uczucia.

Na ogół wydarzenia opisane w książce przypominają naszą rzeczywistość. Sytuacje z życia codziennego przeplatają się z niesamowitymi wydarzeniami. Podświadomie również utożsamiamy się z bohaterami. Wyszukujemy w nich własnych cech osobowości.

Nie ukrywam, że jest to tzw. literatura lekka, co nie znaczy, że wydarzenia w niej opisane także do takich należą. Książka ta ma za zadanie wciągać i odrywać na chwilę od naszych problemów. Mamy czas na: relaks, odstresowanie, wypoczynek, odprężenie. Jest to literatura idealna na długie wieczory, gdzie choć na moment można się przenieść do innego świata i zdystansować. Doskonała miłość przedstawiona w powieści pozwala nam na chwilę zapomnienia i wyzwala pozytywne emocje oczyszczając umysł z tych negatywnych nazbieranych w ciągu całego dnia, tygodnia, miesiąca.

Każdy z nas potrzebuje innego rodzaju powieści. I to jest w porządku. Ponieważ każdy z nas jest wyjątkowy i ma inne oczekiwania wobec książki.

Wybór to kwestia indywidualna. Każda książka wzbogaca nas o nowe doświadczenia, bez względu na wybrany rodzaj powieści.

Pozwolisz sobie na Walentynki z książką?

 

lena