Wpisy z tagiem kreatywnie

Maski wodzów afrykańskich – rozbudzić w sobie kreatywność

Zaplanowałam zajęcia plastyczno-techniczne z dziećmi. Miały powstać maski afrykańskie wykonane metodą scratchart. Wszystko obmyśliłam i znałam nawet efekt końcowy. Ja go widziałam oczami własnej wyobraźni. Inaczej postrzegało go moje dziecko.

Jakiś czas temu robiliśmy maski wodzów afrykańskich metodą scratchart. Zasada jest prosta:  rysujemy wszystko kredkami pastelowymi w tęczowych kolorach, następnie zamalowujemy czarną farbą i zdrapujemy drewnianym patyczkiem – efekty są zdumiewające. Świetny sposób na wspólnie i kreatywnie spędzone popołudnie.

Wydawało mi się, iż to jest jasne, że pod czarną farbą ma znajdować się tęcza wyrysowana pastelowymi kredkami, że to jedyna słuszna. Tymczasem mój syn miał inną wizję i wcale nie gorszą. Do zamalowania swojej maski afrykańskiej użył tylko dwóch kolorów: błękitnego i granatowego.

W ostateczności cel został zrealizowany: mamy dwie cudowne maski wodzów afrykańskich, w dwóch różnych wydaniach metodą scratchart.

Dajmy upust wyobraźni i kreatywności naszym dzieciom. My delikatnie możemy podpowiadać, naprowadzać, rozpocząć etap tworzenia, reszta należy do nich.

lena

Poszukiwacze skarbów na miejskiej plaży

Gra terenowa – wzbudza emocje nie tylko wśród dzieci. Nie wiem, jak u Was, ale ja pamiętam wyjazdy na biwaki, gry terenowe, podchody, błądzenie po lesie…

Moje dzieciaki również miały możliwość, by wziąć udział w czymś takim. Co prawda w mieście, blisko domu, ale to wystarczyło, by się dobrze bawić. Zorganizowaliśmy grę pt. „Poszukiwacze skarbów”. Do pomocy mieliśmy młodzież, która stała na punktach kontrolnych. Gra trwała 2 godziny. Dzieciaki zostały podzielone na 3 drużyny i w dziesięciominutowych odstępach czasu wyruszali w teren. Już na samym początku dostali list, w którym dowiedzieli się o misji.
Oto treść listu:

Witajcie Podróżnicy,

Jestem Aiko i mam 12 lat. Mieszkam w małej wiosce w zachodniej części Afryki.
Czy wiecie, że Afryka jest drugim pod względem wielkości kontynentem? Na jej terenie znajdują się aż 54 państwa.

Wiem również, że czekaliście na długie, ciepłe i letnie wieczory, kiedy to możecie w końcu bawić się na dworze. U nas tak jest niemalże przez cały rok. Dlatego nie możemy doczekać się pełni księżyca, podczas której to rozgrywają się najciekawsze mecze.
Pytacie, czy gramy w piłkę? Jasne, że tak. 
A znacie piosenkę o pięknej hienie? U was ta zabawa nazywa się chyba „Stary niedźwiedź mocno śpi”. 
Jak widzicie łączy nas sporo.
Piszę do Was, ponieważ potrzebuję waszej pomocy. Ostatniej nocy ktoś ukrył nasz skarb. Myślę, że wspólnymi siłami uda nam się jakoś go odzyskać. Dlatego dzisiaj zapraszam Was do mojego świata.

Przed Wami 4 spotkania z różnymi osobami. Tylko dzięki zaliczeniu poszczególnych zadań uda Wam się dotrzeć do skarbu.
Zatem w drogę, bo czasu jest niewiele.

Powodzenia
Aiko

Na poszczególnych punktach kontrolnych na uczestników czekali kolejno: Kali, Kleopatra, Szaman i Wódz.
Widziałam: chęć poznania nowego szyfru znanego tylko nielicznym i pierwsze próby pisania swojego imienia w tym dziwnym języku; precyzję i chęć zabawy podczas czyszczenia korytarzy piramid (czyt. slalom parami między drzewami na miotle z gałęzi); opanowanie podczas podchodzenia do szamana (jak najciszej, na palcach, w przeciwnym razie mógł się odwrócić i karcącym wzrokiem nakazać wykonanie zadania od nowa. Tej osobie, której udało się dotrzeć i chwycić go za ramię, zasłużyła na przyjęcie całej grupy), ale i takie podekscytowanie, że niektórzy postanowili biec, by być szybciej; wsłuchiwanie się z zamkniętymi oczami w ciszę nad brzegiem jeziora; odgadywanie odgłosów, zabawę podczas przeszukiwania piasków pustyni (czyt. piaskownicy) w celu znalezienia piłeczek i zaprezentowanie wymyślonej przez siebie piosenki. Uczestnicy zadbali także o choreografię, instrumenty muzyczne, a nawet stroje.

Skarb okazał się być bardzo blisko, wystarczyło się tylko rozejrzeć. I pozostało już tylko dzielenie się znalezionym łupem. Bo oczywiście wszystkim udało się przejść grę.

Scenariusz wymyśliłam sama. Inspiracją do stworzenia takiej gry była publikacja „Gry i zabawy afrykańskie” pod red. Marty Jackowskiej i Hanny Rubinkowskiej.

Nie wiem, czy dzieciaki wcześniej brały w czymś takim udział. Widziałam na ich twarzach różne reakcje, a przede wszystkim stuprocentowe zaangażowanie.  I również dobrze się bawiłam, nawet po tej drugiej stronie. 

lena

Papierowa Wielkanoc

Czasami chcemy coś zrobić i nic nam nie wychodzi, a czasami są chęci, są spontaniczne decyzje i może powstać coś całkiem ciekawego. Tym razem też tak wyszło, ten wieczór też do takich należał.
wycinanki, prace z papieru, ozdoby wielkanocne
Początkowo miały powstać tylko papierowe pisanki z ponaklejanymi kaczuszkami. 
wycinanki, prace z papieru, ozdoby wielkanocne
Potem znalazłam szablony do papierowych ozdób i jakoś poszło… W sumie to nie jakoś, bo efekt nawet niezły. Co prawda córka szybko się poddała, bo niestety złapało ją jakieś wstrętne choróbsko, za to młody chwycił za nożyczki i pracował bardzo długo.
wycinanki, prace z papieru, ozdoby wielkanocne

wycinanki, prace z papieru, ozdoby wielkanocne

wycinanki, prace z papieru, ozdoby wielkanocne
lena

Opowiedz mi historię – nasze story cubes

Kiedy powstają najciekawsze historie? Kiedy telewizor jest wyłączony, kiedy nie ma telefonu po ręką, a najlepiej, kiedy nie ma światła. Wtedy fantazja ma swoje pole do popisu. Opowiadamy wymyślone historie, mamy swoje gry słowne czy opowieści nieznanej treści powstające z cieni. Tworzą się one niemalże samoistnie. Wtedy wszystko jest możliwe. 

A kiedy jest światło, kiedy mamy pod ręką „przeszkadzacze”? Od jakiegoś czasu wychodzą nam opowiadania stworzone na podstawie kolorowych kartoników.

opowiadania z obrazków, kartoniki z obrazkami

opowiadania z obrazków, kartoniki z obrazkami

Niektóre wydrukowałam, inne postanowiliśmy sami zrobić. Nawet najstarszy syn się do nas przyłączył. 
Zasada była prosta: każdy ma swoją kostkę i rzuca nią. Następnie tworzymy wspólną historię. Każdy mówi po jednym zdaniu związanym z wybranym obrazkiem, w taki sposób, aby był spójny ze zdaniem wypowiedzianym przez poprzednika, aż powstanie jedna opowieść.

opowiadania z obrazków, kartoniki z obrazkami

opowiadania z obrazków, kartoniki z obrazkami

Początkowo faktycznie powstawały opowiadania,w których każdy mówił po jednym zdaniu. Potem poszerzaliśmy swoje wypowiedzi.
Gdy zakończyliśmy grę, córka sama rzucała kostkami i opowiadała sobie historyjkę. 
Każdy wymyśla, ile chce, każdy mówi, co chce, najważniejsze, by było spójne i zgodne z wyrzuconym obrazkiem. Dlatego pirat mógł mieszkać w pięknym domku przy lesie, a dziewczynka i chłopczyk wzięli udział w rajdzie, gdy właśnie wybuchł wulkan…
Kartoniki wydrukowałam ze strony    lalelilolustudios

lena

W innych rejonach śnieg, a u nas bałwanki.

Pamiętacie może tę radość, kiedy z sankami biegaliście na górki albo gdy wkładaliście łyżwy, by pojeździć trochę na jeziorze? To była dziecięca radość. Beztroska. Z rozdziawioną buzią patrzyłam, jakie piękne krajobrazy potrafi tworzyć zima. Cudowna zima. Teraz już tak nie patrzę. Teraz nie lubię śniegu, ja się go nawet boję. Tylko co zrobić, gdy podczas ferii dzieci pragną tylko jednego? Ostatnio czuję się rozdarta…

Udało nam się przez dwa popołudnia podreptać w śniegu, porzucać się śnieżkami i nawet ulepić miniaturowego bałwanka. Przez pierwszy tydzień ferii córka z nadzieją wstawała i szybko podchodziła do okna. Oczywiście, że czekała na śnieg. Potem głupkowaty i radosny taniec, gdy zaczęły spadać pierwsze płatki. A kiedy w końcu delikatnie zaścielił chodniki, nie było wyjścia. Trzeba było wyjść, nawet kiedy nastał już wieczór.

Wiem, że go nie lubię. Ale widzę te uśmiechnięte buźki  i przypominam sobie swoją radość. Nasze rodzinne wypady na sanki… I staram się nie myśleć, że rano muszę kierować autem. Patrzę i cieszę się razem z nimi.  

Do tego moje ukochane długie spacery. Wróciliśmy do nich, kiedy tylko wyszło słońce.

I nasze bałwanki, które powstały w towarzystwie kilku miłych osób.
bałwanki ze skarpetek

bałwanki ze skarpetek
Do bałwanków wykorzystaliśmy: skarpetki (stopa na korpus i góra skarpetki na czapeczkę),  ryż, sznurek, pompony, cekiny lub oczka, wstążki poza tym: nożyczki i klej na gorąco.
lena

Jesienne róże

Listopad przywitał nas niełaskawie, jakby w ogóle nie chciał być lubiany. Jednakże myśl, że za miesiąc zaczniemy przygotowania do świąt, pozwala przetrwać tymczasową szarugę. Dlatego zamiast marudzić, bierzemy się do pracy. Szykujemy trochę liści klonu i:

Różyczki bardzo szybko się robi, a efekt w pełni mnie zadowolił. Specjalnie ich nie malowałam farbkami, chciałam, żeby były w kolorach liści klonu.

A ciekawy filmik znalazłam tutaj
serdecznie pozdrawiam
lena