Kategoria Wieczór z książką

Kocyk Mocyk – czy wystarczy go tylko znaleźć?

Każdy o tym wie, że rzeczy zwykłe z pozoru, przedmioty codziennego użytku mogą mieć niezwykłą moc. I do tego potrafią pomóc w każdej dziedzinie. Nie każdy za to wie, że ich moc tak naprawdę drzemie w nich samych.

I zapewne pamiętacie swoje talizmany, które w najważniejszych momentach dodawały siły czy wręcz przynosiły szczęście. Jak np. misiek Bartek, który wieczorem opowiadał wspaniałe historie, króliś Tuliś, który nie pozwalał, by w nocy zbliżyły się do łóżka wstrętne potwory i straszne koszmary, czy bransoletka, dzięki której w duszy panuje spokój.

Przyjaciele z Szepczącego Lasu również znaleźli niezwykły magiczny przedmiot. Kocyk Mocyk był jeden, a pomógł wyzwolić ogromne pokłady siły u każdego mieszkańca lasu. Dlatego każdy zapragnął go mieć przy sobie. Dzięki niemu Renifer szybciej biegał, Niedźwiedź miał więcej siły, a Kruk latał najszybciej na świecie. I jakie było ich zdziwienie, kiedy, w wyniku zagrożenia, okazało się, że wcale nie potrzebują kocyka, by zadziała się magia. Uświadomili sobie, że potrafią to wszystko bez użycia Kocyka Mocyka.

Jedynie Tappi próbował odnaleźć prawowitego właściciela tego niezwykłego przedmiotu.

Każdy czasem potrzebuje takiego Kocyka Mocyka, który wyzwoli uśpione pokłady energii, dokona niezwykłego, a przede wszystkim wzmocni wiarę w siebie.

 

 

lena

Wieczór z książką. Dorota Gąsiorowska „Pamiętnik szeptuchy”.

Poszukując siebie, nigdy nie wiadomo, kiedy i w jakim miejscu odnajdziemy ślad, za którym warto podążyć. Podporządkowując swoje życie innym, pozbawiamy się tej szansy. Pamiętnik szeptuchy jest właśnie taką zawiłą drogą w poszukiwaniu siebie.

pamiętnik szeptuchy

Natasza to młoda kobieta stojąca u progu kariery. Jej świat jest całkowicie podporządkowany Elżbiecie – bezwzględnej kobiecie, która za wszelką cenę stara się spełnić swoje niespełnione marzenia poprzez życie własnej córki. Wszystko pięknie by się układało, gdyby (jak to w takich sytuacjach bywa) nie bunt Nataszy, która ma dosyć życia pod czujnym okiem matki.

Tego dnia chciała jechać do swojej przyjaciółki Weroniki, by spędzić z nią kilka dni i odpocząć od zgiełku Warszawy. Jednakże trafia do starej szeptuchy Salmy. Nieoczekiwanie spędza z nią kilka dni, które na stałe zmienią jej życie. I tyle by było, jeśli chodzi o tematykę słowiańskości. Można jeszcze dodać piękne tradycje związane z przesileniem letnim.

Wydaje się, że życie młodej kobiety zmienia się pod wpływem ofiarowanego pamiętnika Mildy. Choć zeszyt ten bardzo fascynuje bohaterkę, to jednak na próżno szukać w nim tajników związanych z życiem szeptuch. Milda opisuje swoje życie, w którym natura odgrywa ważną rolę. Wspomina również o konflikcie z siostrą oraz o mentorce Jadwidze, która postanawia zaopiekować się dziewczyną i dać jej szansę na lepsze życie.

Pojawia się mnóstwo nowych bohaterów oraz wątków pobocznych. Choć początkowo wydaje się, że są one zbędne, w podsumowaniu jedne bez drugich nie miałyby miejsca. Dodatkowo galimatias ten dzieje się na dwóch płaszczyznach. Pierwszej – teraźniejszej, w której konflikt Elżbiety i Nataszy narasta do tego stopnia, że matka odkrywa przed córką kolejne tajemnice. Dozuje je bardzo powoli, niejednokrotnie denerwując tym nie tylko dziewczynę. Drugiej – pamiętnikarskiej. Płaszczyzna ta ma jednak swoje odzwierciedlenie w świecie rzeczywistym.

Lista niedomówień narasta w zastraszającym tempie. Pamiętnik szeptuchy to wielowątkowa historia w sam raz na długie, zbliżające się jesienne wieczory.

lena

Wieczór z książką. Magdalena Witkiewicz „Cymanowski młyn”.

Jak długo można myśleć o byłym związku? Tym bardziej, że na palcu Moniki błyszczy już obrączka? Jej zachowanie czasami bywa irytujące, ale dopóki nie pogodzi się z przeszłością i definitywnie z nią nie zerwie, ona cały czas będzie kroczyć tuż obok.

cymanowski młyn
Główna bohaterka nie domyśla się nawet, jak bliskie może się okazać spotkanie z dawnymi przeżyciami, które wbrew pozorom nie minęły bezpowrotnie.

Dużo wskazywało na to, że to powieść obyczajowa, w której Monika odnajduje miłość swojego życia. Dopóki postępowanie Łukasza przestało przypominać typowe zachowania zakochanego faceta. To już nie były subtelne gesty i słowa podobne do dawnego chłopaka Moniki…

O emocjach ukrytych w magicznym słoiku

„Magiczny słoik” to opowieść o tym,  że wszystko jest w życiu ważne. A po deszczu zawsze wychodzi słońce.

magiczny słoik recenzja książki

Maciek idzie do nowej szkoły. Ogarnia go smutek i cały czas czuje nad sobą deszczową chmurę. Kap, kap, kap. Najchętniej cofnąłby czas i wrócił do swojej dawnej szkoły i spotkał się z dawnymi kolegami.

Malina wciąż się uśmiecha i próbuje przegonić chmury piętrzące się nad głową Maćka. Nie jest to jednak proste zadanie. Mimo wielu prób, nie udaje jej się wywołać uśmiechu na twarzy chłopca. Dzięki wsparciu nauczyciela i rodziców wpada na wspaniały pomysł. Dziewczynka próbuje przekazać  chłopcu, że wszystkie emocje są dobre i potrzebne w życiu. Jest czas na smutek i czas na radość.

W szkolnym ogródku warzywnym Maćka uwagę na chwilę przykuwa tabliczka z napisem „Przyjaźń jest jak roślina. Gdy o nią dbasz, kwitnie”. Jednakże nie wzbudza ona w chłopcu większego zainteresowania. Cały czas wspomina dawnych przyjaciół.  Dziewczynka okazuje się być cierpliwą ogrodniczką.

W opowieści dominują 2 przeciwstawne emocje: radość, których uosobieniem jest Malina oraz smutek, z którym utożsamia się Maciek.  „Krople deszczu i łzy . Jedne i drugie się ważne”.  Każdy czasami czuje się smutny i każdy ma prawo, by się popłakać.  Tak, jak po deszczu wychodzi słońce, tak po łzach przychodzi radość.  Na wszystko potrzeba czasu.

Nie tylko dla młodszych czytelników.

lena

Wieczór z książką. Katherine Arden „Zima czarownicy”

Są chwile, kiedy bezpowrotnie można przekroczyć granice i przedostać się do świata magii. Jedną z nich jest moment, kiedy czytasz dziecku do snu. Innym, kiedy czytasz sama sobie do snu trylogię baśniową, a zwłaszcza jej ostatni tom „Zima czarownicy”.

recenzja Zima czarownicy

Po spaleniu zamku Wasia zostaje osądzona przez Konstantego i gniewny lud o czary. Konstanty nawiązuje pakt z uwolnionym Niedźwiedziem. Wasia nie może, uwierzyć, że jedyną szansą na jej oswobodzenie było uwolnienie największego wroga. Dziewczyna nie poddaje się i próbuje odnaleźć Morozko. Dlatego przemierza nieznany dotąd świat. Gdy tymczasem demony próbują opanować miasto, ona odbywa niesamowitą podróż po niemierzonych dotąd lądach i poznaje własną historię.

W powieści rzeczywistość miesza się z fantazją, pojawia się mnóstwo stworzeń, które dziewczyna musi ocalić przed zapomnieniem. We wszystko wtrąca się Niedźwiedź, świadomy mocy Wasi, próbuje ją sobie zjednać.

Podróż przez Krainę Północy jest jak podróż wgłąb własnej duszy, poznanie siebie i w końcu wyjawienie własnych uczuć. Wasia okazuje się łącznikiem pomiędzy światem demonów a światem rzeczywistym.  Ciągle błądząc, próbuje stanąć między nimi, by w końcu zapanował spokój. Nie jest pewna, czy to możliwe. Walka z Niedźwiedziem okazuje się jedynie wstępem do prawdziwej bitwy. Wasia ma coraz więcej mocy. Od niej zależy czy nad nią zapanuje, czy popadnie w obłęd.

Ostatnia część powieści Katherine Arden przepełniona jest światem fantastycznym pełnym słowiańskich stworzeń. Wasia odważnie do niego wkracza. Bestie, zjawy i demony już się nie ukrywają. Dla miłośników magii i słowiańskich wierzeń.

Część pierwsza baśniowej trylogii znajduje się pod linkiem „Niedźwiedź i słowik”

Część druga baśniowej trylogii znajduje się pod linkiem „Dziewczyna z wieży”

 

lena

 

Sophie Anderson „Dom na kurzych łapach” magiczna książka dla młodego czytelnika

Magia rządzi się swoimi prawami. Wkraczając w jej świat pozostaje się w nim do samego końca. Bez względu na konsekwencje, bez względu na wiek. Choć przyjemnie znów móc się zatopić w fantastycznym świecie, to „Dom na kurzych łapach” przeznaczony jest raczej dla nastolatków.

Dom na kurzych łapach recenzja

Rozczytując się w powieści, chciałoby się zamieszkać w tak cudownym domu. Jednakże Marina – dwunastoletnia dziewczynka – marzy o normalnym domu i realnym świecie. Jak to zazwyczaj bywa, marzymy o tym, co nieosiągalne. Bohaterka spróbuje zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem i odnaleźć w nim to, co dobre.

Marinka mieszka razem z babcią – Babą Jagą w dość nietypowym domu. Przemierzają świat wzdłuż i wszerz, ponieważ Baba jest Strażniczką. Umożliwia umarłym przejście przez Bramę. O znaczeniu powierzonych im zadań, dziewczynka przekonuje się na własnej skórze.  Swoimi czynami doprowadza do zachwiania równowagi między światami. Przeznaczeniem Marinki jest bowiem objęcie stanowiska Baby, kiedy jej już zabraknie. Jednakże dziewczynka czuje, że nie jest do tego stworzona. Tęskni za światem żywych i pragnie poznać oblicza prawdziwej przyjaźni.

Poznając Benjamina dowiaduje się, że nawet wśród żywych ludzi można czuć się samotnym i odrzuconym. Zwłaszcza, kiedy tak mocno różni się od pozostałych. Za to krótka przyjaźń z Niną, umarłą dziewczynką, przynosi poważne konsekwencje. Choć początkowo wszystko pięknie się układa, to jednak zachwianie równowagi prowadzi do prawdziwej katastrofy. Od tej pory Marinka zmuszona jest poznać świat, który tak bardzo nienawidziła.

Gdy w końcu ma okazję pobyć wśród żywych, na własnej skórze przekonuje się, że dziewczynka, która mogłaby być jej przyjaciółką, tak bardzo się od niej różni i nie rozumie współczesnego świata, mimo że w nim żyje.

Dom na czterech łapach łączy w sobie 2 światy – świat żywych i świat umarłych. Choć kryje w sobie wielką Bramę, w której znajduje się straszna otchłań, potrafi być czuły i opiekuńczy.

Przykre jedynie jest to, że mimo usilnych prób nie zawsze można wszystko naprawić, a los i tak rządzi się swoimi prawami. Tak, jak to bywa w życiu. Przyjemna powieść dla młodego czytelnika o dążeniu do celu, poszukiwaniu własnej drogi i samotności. W tej książce nawet okładka wydaje się być magiczna.

 

lena