Wieczór z książką. Katarzyna Michalak „Marzycielka”

W dniu,  w którym umiera Weronika Nocek, rodzi się Ewa Kotowska. Tego dnia również z miłości rodzi się nienawiść do Wiktora Helerta. Z przyjaźni z Janem Kochanowskim nie pozostaje nic. Oto kolejne losy nie-autobiografi Ewy-Weroniki.

marzycielka recenzja książki Katarzyny michalakTym razem nie mamy jawnego podziału na powieść i życie pisarki. Ewa przytacza poszczególne historie jej życia w momencie, gdy pojawiają się u niej poszczególni bohaterowie. Czasami jeden element, uchwycenie chwili potrafi przypomnieć jej dany epizod z jej przeszłości. Granica ta całkowicie się zaciera przy spotkaniu z Wiktorem Helertem. Powoli również wszystkie tajemnice wychodzą na światło dzienne. To, co było niejasne i nie zgadzało się początkowo, miało ukryty sens. Jedynie akapity pisane kursywą w narracji pierwszoosobowej pozostają bez zmian i stanowią prywatny pamiętnik.

Są chwile, kiedy Ewa się poddaje. Kiedy wydaje jej się, że nie ma już nadziei, która ukryta i czekająca na właściwy moment, pojawia się w ostatniej chwili. Nadzieją okazuje się oddany laptop wyciągnięty spod biurka w zakładzie psychiatrycznym. Ewa jeszcze nie wie po co, wie, że musi pisać. Następnie  poznaje Julię i Agatę. Już do końca będą jej towarzyszyć w doli i niedoli. Połączy je silna i nierozerwalna więź. Życie Ewy nie jest łatwe. Wszędzie czyha na nią niebezpieczny i brutalny świat, który odzywa się w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego też znalazła poczucie bezpieczeństwa w swoim wymaginowanym świecie powieści. Tam ma nad wszystkim kontrolę, a przynajmniej tak jej się wydaje.

Przez cały ten czas jest wierna jednej osobie – Wiktorowi Helertowi. Kocha go tak bardzo jak nienawidzi. Nie potrafi go wygonić za drzwi, kiedy pojawia się niespodziewanie. Nie chce go wypuszczać z domu, kiedy już poczuje jego bliskość. Wie, że tylko z nim i tylko przy nim może czuć się bezpieczna. Dlatego czas, który mają sobie dany wykorzystują maksymalnie. Jakby czuli, że za chwilę bańka mydlana pryśnie i tym razem już na stałe będą się musieli pożegnać. Jednakże w tym okrutnym świecie pojawia się niepodziewanie kolejna iskierka nadziei. Zostanie nią umiłowany syn Kubuś.

Wydawać by się mogło, że życie pisarek jest usłane różami. Życie kogokolwiek spotkanego na ulicy jest lepsze niż się nam wydaje. Ładni, uśmiechnięci, nie dający po sobie nic poznać… A we wnętrzu rozgrywa się niekiedy gra o przetrwanie. Nigdy nie wiadomo, co człowiek kryje w sobie, jaką drogę przeszedł. Każdy nosi swój bagaż doświadczeń.

 

lena

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.